Jak to się zaczęło...?
Posiadanie własnego mieszkania w którym każde z dwójki moich dzieci ma własny pokój to było moje marzenie od dawna . Wreszcie stałam się szczęśliwą posiadaczką wymarzonego "M" . Jeśli przeżyliście kiedyś miłość od pierwszego wejrzenia to wiecie jak to jest :) Od pierwszej chwili człowiek wie, że to jest to ! Tak też było z tym mieszkaniem . A że prawdziwa miłość to taka , gdy kocha się nie za coś , a pomimo wszystko to by wyjaśniało fakt , dlaczego pomimo fatalnego stanu mieszkania zapałałam do niego tym ogromnym uczuciem od pierwszej chwili :) Żeby nie trzymać Was dłużej w niepewności zobaczcie sami ... i przyznajcie , że musiała być to taka właśnie prawdziwa miłość - " pomimo wszystko " :))) Innego wytłumaczenie nie ma :) . Mieszkanie ma prawie 60 m2 , znajduje się w bloku czteropiętrowym na ostatnim piętrze i składa się z 3 pokoi , kuchni , łazienki i WC . Dzisiaj zaprezentuję Wam tylko część mieszkania . Na resztę prezentacji zapraszam w najbliższym czasie . :) Mam głowę pełną pomysłów i planów dotyczących remontu - zajdą ogromne zmiany , a remont będzie generalny . Mam tylko taką nadzieję , że uda nam się już ubrać choinkę w naszym nowym salonie ;). Zapraszam ;)
Poniżej zdjęcie zrobione w przedpokoju - po prawej drewniane drzwi wejściowe do mieszkania. Przed nimi po prawej pokój 1,5 rocznego synka :) . Prosto widać wejście do pokoju 12 - letniej córki . Na lewo od pokoju córki znajduje się kuchnia .
 |
| POKÓJ CÓRKI |
 |
| KUCHNIA |
 |
| KUCHNIA |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz